W
poniedziałek listonosz przyniósł mi dwie paczki. Jedna była z
wymianki zimowej u Moteczka i jej zawartości pokazać jeszcze nie mogę, a druga okazała się
niespodzianką od
Ewy. Ewa postanowiła podzielić się ze mną swoimi serwetkami i podarowała mi ich pokaźną ilość, jak to sama napisała:"ot, tak bez okazji".
Pięknie dziękuję, Ewo, za przesyłkę! Jesteś kochana.

Mam jeszcze do pokazania zawartość paczki od
Edi, ale zapomniałam z tego szczęścia zrobić zdjęcia. Nadrobię to w najbliższym czasie.
Robótkowo jednak wskoczyła poza kolejnością sukieneczka na szydełku dla dwulatki. Po niedzieli pokażę co mi wyszło.
Bardzo różnorodne i piękne serwetki.
OdpowiedzUsuńŚliczne serwetki, zapewne powstaną z nich jest większe śliczności
OdpowiedzUsuńNo właśnie:)czekamy na efekty Twojej twórczości:)))a tak na marginesie,dziewczyny blogowe są bardzo fajne,jak je o coś poprosic to się dzielą,pomagają sobie i to mi się bardzo podoba.Ja też w miarę moich możliwości pomagam,przesyłam:)jest jednak taka jedna osóbka która na moją prośbę o wzór odparła-poszukaj sobie w internecie:)nawet nie podała odnośnika gdzie:)ale to taki jeden wyjątek:))A Ty Lucynko też jesteś taką dobrą duszą ,że jak się Ciebie o coś poprosi to zawsze pomożesz,więc się nie dziw ,że i dla Ciebie wszyscy są pomocni:)))pozdrawiam cieplutko:)))
OdpowiedzUsuńmiłe są niespodzianki.. zwłaszcza te ot tak bez okazji:)
OdpowiedzUsuńprzykra sytuacja, wyobrażam sobie jaka poczułaś się zraniona
OdpowiedzUsuńu mnie tak drastycznie nie było, ale gdy coś robię z całym sercem na jakąś wymiankę a potem na blogu jest zdjęcie pracy( więc nie aż takie straszne jeśli ktoś to publikuje) ale ani słowa o wykonawcy, czy odnośnika do bloga, czy choćby krótkie dziękuję... nic..
ręce opadają :(