Obserwatorzy

niedziela, 19 września 2021

Jestem po przerwie

 Kolejny raz długa przerwa nastapiła w moim blogowaniu. Miałam nawet problem ze znalezieniem zdjęć niepublikowanych tutaj. Niestety czerwiec był dla mnie bardzo trudnym miesiącem... Dotknęła nas choroba ,a potem niestety śmierć kogoś bliskiego... Trudno w takiej sytuacji powrócić do normalnego życia. Przez miesiąc miałam wrażenie, że żyję w jakiejś szklanej bańce. Niby docierało do mnie wszystko dookoła, ale tak jakby spoza szyby. To był bardzo trudny czas. Teraz powoli wracam do życia. 

Przez cały czas coś działąm robótkowo. Są to głównie szydełkowe chusty. Często wykonywane jako testy nowych wzorów. Tu wzór  o nazwie Magdalenka stworzony przez Anię Rolczak. Wzór można nabyć w formie cegiełki na leczenie dla chorego chłopca.



Moja chusta powstała z kokonka bawełna/akryl 1300m. Rozmiar chusty:180x80 cm




A na koniec dwa zdjęcia moich roślin zrobionych jakiś czas temu, kiedy było jeszcze cieplej, bo dziś jest szaro i chłodno.




niedziela, 2 maja 2021

Niepozorna

 Taką niepozorną chustę zrobiłam sobie jako przerywnik od różnych bardziej skomplikowanych wzorów. Chustę wykonałam według wzoru Amori wrap, który znalazłam w zakamarkach internetu.  Robiona jest od boku, co jest bardzo praktycznym rozwiązaniem kiedy, tak jak ja, ma się do dyspozycji niepełny motek. W związku z tym nie jestem w stanie podać ilości zużytej włóczki. Wiem tylko, że robiłam z kokonka bawełna/akryl. Szydełko 3,5. Wymiary chusty: 150x65. Nitkę wykorzystałam w całości. Wzór bardzo mi się spodobał. Możliwe, że powstanie jeszcze jedna chusta tym wzorem lub wykorzystam go w jakiś inny sposób.

 

Na jednym końcu przyszyłam guzik, co ułatwia zamotanie chusty.










Tutaj zamotanie z użyciem wspomnianego guzika.




niedziela, 21 marca 2021

Szydełkowa wiosna

Miałam pisać regularnie, ale nie wyszło. Czasu na pisanie bardzo niewiele, a wolne chwile wolę przeznaczyć na robótki i czy lekturę wpisy na blogu przekładając na później. Ale szydełkuję regularnie. Mam rozgrzebanych kilka projektów. Niektóre trochę się znudziły, ale są i takie, gdzie włóczki zabrakło i nie bardzo wiem co dalej . Również i druty nie leżą odłogiem. Mam nawet skończony sweterek, który trzeba tylko zszyć. Bo coś mnie podkusiło i zrobiłąm sweter zszywany.

Póki co pokazuję wiosenną chustę zrobioną według wzoru MORNING SPRINT. wzór autorstwa Katarzyny Paździor. Niestety nie potrafię tu na blogu zrobić odnośika do jej profilu na fb, ale znajdziecie ją tam bez problemu.

Dane techniczne: 

kokonek bawełna /akryl . szydełko 3,5, rozmiar chusty 185x90 cm






 

niedziela, 10 stycznia 2021

Coś ciepłego, coś zwiewnego

Nowy rok rozpoczął się dla mnie bardzo pracowicie. Dziergam dużo. Co prawda więcej działam szydełkiem niż drutami, bo taka akurat potrzeba. Skończyłam kilka rzeczy(!). Nawet udało mi się coś tam sfotografować, chociaż niestety z powodu szarzyzny za oknem zdjęcia marne, bo robione w domu przy sztucznym świetle. 

Na początek chusta robiona wzorem mech. Wykończona drobną koronką co by tam zupełnie nudno nie było. Wyszła całkiem spora 200x82. Kokonek akrylowy od kokonki.pl 1500 m. Szydełko 3,5.

 


 




 Kolejna skończona rzecz to bardzo cienki szal. Wykonany z Gazzal Galla o ile dobrze pamiętam, bo banderola gdzieś się zapodziała. Nitka cienka z lekkim połyskiem. Wymiary:230x65. 

Ten szal to taki ufok, bo leżał nie skończony już jakiś czas. Trafił mi w ręce przez przypadek i okazało się , że brakuję mu dosłownie dwóch rzędów. Wystarczyło skończyć, pochować nitki, wyprać i gotowe.

Skończona jest jeszcze jedna chusta. Czeka na pranie i blokowanie. a na szydełku ponczo, chusta w trakcie testów i mój debiut - chusta wg wzoru tworzonego na bieżąco przeze mnie. Jak widać dzieje się i to sporo.

piątek, 1 stycznia 2021

Podsumowanie czytelnicze i nie tylko.

 Jak to od kilku lat mam w zwyczaju pierwszy wpis po Nowym Roku poświęcam czytelniczemu podsumowaniu roku minionego. Niestety ten dziwny rok, a zwłaszcza jego pierwsze półrocze pozbawił mnie chęci do czytania. Stąd suma przeczytanych przeze mnie książek to zaledwie 16 pozycji. No cóż mam nadzieję, że w nowym roku będzie lepiej.

A oto lista przeczytanych przeze mnie pozycji:

1. "Studio sex"- Liza Marklund

2. "Cynamonowe dziewczyny"- Hanna Greń

3." Literat"- Agnieszka Pruska

4."Ja kochanka"- Karolina Wilczyńska 

5."Dawca"- Tess Gerritsen

6."Antykwariat spełnionych marzeń"- Dorota Gąśiorowska

7."Jeszcze raz Nataszo"- Karolina Wilczyńska

8." Dasz radę Nataszo"- Karolina Wilczyńska

9."Dwunasta karta"- Jeffery Deaver

10.: Kot, który poruszył górę"- Lillian Jackson Braun

11."Zgodnie z planem "-Lee Child

12."Kot, którego tam nie było"_ Lillian Jackson Braun

13."Cukiernia pod Amorem. Dziedzictwo Hryciów"- Małgorzata Gutowska - Adamczyk

14." Raj"- Liza Marklund

15." Komisarz"- Paulina Świst

16." Cukiernia pod Amorem. Jedna z nas"- Małgorzata Gutowska -Adamczyk

Niestety to zaledwie 1/3 listy lektur sprzed roku. No, cóż. Zostało mieć nadzieję, że ten rok będzie bardziej sprzyjający czytaniu.

Robótkowych podsumowań nie robię, bo trochę mi prac umknęło, a i tak nie było tego zbyt wiele. Natomiast cieszę się, że wróciłam do blogowego swiata. Zaobserwoowałam, że jeszcze kilka dziewczyn wróciło, co bardzo mnie cieszy.

A jaki poza tym był dla mnie ten rok? 

Z początku zapowiadał się bardzo ciekawie. Zanim jeszcze coronavirus trafił do Polski udało nam się z mężem i starszą córką polecieć do Londynu, do syna. To był krótki , bo zaledwie czterodniowy pobyt. Ale cieszyliśmy się z tego bardzo. Tym bardziej, że byliśmy u syna po raz pierwszy i do tego pierwszy raz lecieliśmy samolotem. W Londynie udało mi się nawet zawitać do włóczkowego raju. Nie poazywałam zdjęć z tego wyjazdu. Może zrobię na ten temat osobny wpis.

Potem już tak fajnie nie było, bo wirus się rozszalał i bardzo mnie to osłabiło psychicznie. Tak jak pisałam powyżej- nie chciało mi się czytać, dziergałam tez niewiele. Nie cieszyło nic. Do tego Święta Wielkanocne spędzone bez syna. Smutno było.

Na szczęście latem było lepiej . Syn przyleciał na kilkunastodniowy urlop. To był dobry czas.

Potem jeszcze krótki wrześniowy urlop. Pierwszy wspólny z mężem wyjazd od siedmiu lat. To było bardzo miłe 5 dni spędzone nad polskim morzem.

A koniec roku znowu nienajlepszy. Chociaż Boże Narodzenie spędziliśmy z najbliższymi, również z synem. Było miło , rodzinnie. 

Jaki bęzie 2021 rok? Tego nie wie nikt. Ale ja postaram się zawalczyć o moje zdrowie psychiczne. Już wiem co mi pomaga odreagować stres. Będę się starała znaleźć dużo więcej czasu na czytanie i robótki, bo zdaję sobie sprawę jak wiele czasu mi ucieka. Marzy mi się, że nie zabraknie mi odwagi i wreszcie wykonanm krok, który powinnam zrobić już dawno. Mam jeszcze kilka takich marzeń... Kto wie, może to będzie dobry rok na ich spełnienie.

Na koniec chciałabym złożyć wszystkim tu zaglądającym życzenia na Nowy Rok: 

Radości- bo coraz mniej się uśmiechamy

Spokoju- którego tak brak w tym dziwnym czasie

Marzeń- bo ono napędzają nas do działąnia

Zdrowia- zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego. Dbajmy o siebie i naszych bliskich. Abyśmy razem za 365 dni powitali kolejny rok.

 

niedziela, 27 grudnia 2020

Błędy, wpadki i porażki

Oddając się poświątecznemu lenistwu wędrowałam sobie po blogach i trafiłam na bloga Bokasi, gdzie znalazłam jej wpis na temat nieudanych robótek. Z uwagą przeczytałam cały wpis i stwierdziłam, że też coś na ten temat napiszę. Bo przecież każda z nas ma na swoim koncie takie nieudane dzieła. Czasami ulegają one destrukcji jeszcze w trakcie procesu twórczego. Innym razem zostają umieszczone na dnie szafy( pudła, szuflady) niedokończone , czekając na ...tak naprawdę nie wiadomo co. Bywa, że zostają skończone, uprane , sfotografowane i nigdy nie ubrane. Bo coś nam w nich nie pasuje, coś jest nie tak. 

Pokażę Wam kilka moich robótkowych porażek.

Po pierwsze wdzianko- kwadratowiec. Kolorystycznie jest w porządku, jakościowo też nienajgorze, bo to mieszanka wełny i akrylu, a ja nie wymagająca jestem i mnie akryle "nie gryzą". Fason też mi się podobał- zresztą był swego czasu bardzo na topie. Z tym, że jest bardzo niepraktyczny. Wdzianko jest duże, niby takie do otulenia, ale jakoś mi nie pasuje to otulenie. To przykład niedopasowania fasonu do osoby. Aktualnie leży w szafie już jakieś dwa czy trzy lata. Wyrzucić szkoda. Pewnie zostanie sprute.

Sweterek  bardzo dawno temu zrobiony z dobrej jakościowo wełny z jakąś niewielką domieszką. Cały sweterek jest niby ok, tylko trochę mnie poniosło z tym wykończeniem błyszczącą nitką. nie dość, że kiczem jedzie, to jeszcze źle się układa. Przykład jak złe wykończenie może zaszkodzić całej pracy. Sweterek tymczasem poleży dotąd aż zdecyduję czy spruć samą plisę czy przerobić go na inny model


Kolejny popularny w sieci model- kołowiec. Wszyscy robili, więc zrobiłam i ja.  Tylko stanowczo ze zbyt cienkiej włóczki. Porażka, której szkoda mi spruć z powodu ilości pracy w niego włożonej. Nie ubrany ani razu.





I na koniec chusta. Entrelak. Chciałam poznać tę technikę i zrobiłam. Tylko czemu z akrylu?? Sama nie wiem. Tak jak pisałam akryle mnie "nie gryzą", ale entrelak z akrylu traci na wyglądzie. Nigdy więcej tego wzoru nie zrobię z akrylu. Tu musi być wełna.Chusta leży. nienoszona. Jeszcze nie nie wiem czy do sprucia, czy do wyrzucenia.


Pokazałam cztery moje porażki. Było ich więcej. Kilka nie doczekało zdjęć i zostało sprutych. Może ktoś jeszcze podejmie temat i pokaże swoje wpadki?

A ja tymczasem odpoczywam. Na przemian szydełkując, dziergająć i czytając. Tak jak np. na tym zdjęciu widać. Miłego wieczoru.

   


 

piątek, 25 grudnia 2020

WESOŁYCH ŚWIĄT!

 

                       

                       Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia! 

                        W ten dziwny czas niech przy świątecznym stole

                                    zagości miłość i zrozumienie.