poniedziałek, 13 lutego 2012

Kolejne spotkanie Maranciaków

Wczoraj byłam na kolejnym spotkaniu Maranciaków w Gdańsku. Było sympatycznie, choć nie tak jak w grudniu. Zrobiłyśmy sobie walentynkowe upominki. Nietstety nie zrobiłam zdjęcia mojego prezentu przed zapakowaniem, a osoba której przypadł w udziale chyba nie była z niego zadowolona, bo nawet nie widziałam go wyjętego i nie załapał się na żadne ze zdjęć, chociaż fotografów było kilku. Przykro mi, że nie każdy potrafi się cieszyć ze wspólnej zabawy:-( Ale pokażę wam co ja dostałam- śliczną frywolitkową zakładeczkę.


A tu jeszcze kilka zdjęć wspaniałych prac robótkowych koleżanek:


















Kolejne spotkanie w marcu, ale jak na chwilę obecną mam trochę mieszane uczucia, bo mamy mieć znowu upominki, tym razem o tematyce świątecznej... Jest jeszcze trochę czasu do namysłu. Na koniec zapraszam do udziału w moim candy. Woreczki namiętnie dziergam, tylko coś chętnych na nie niewielu...

piątek, 10 lutego 2012

Niebieskości

Ostatnio niewiele pokazuję nowości, bo tak się złożyło, że robię przede wszystkim dla innych- na wymianki, bądź w ramach innych zobowiązań. Wymiankowe rzeczy częściowo są w drodze, a częściowo w robocie. Ale jedną rzecz pokazać już mogę. Jest to upominek jaki wysłałam do Doriss. Jakiś czas temu dostałam od niej gazetki robótkowe i w zamian obiecałam zrobić jej coś na szydełku. Mój wybór padł na bolerko. Oczywiście w ulubionym kolorze Doriss- niebieskim. Ale głupio było mi w środku zimy wysyłać bolerko na lato, więc czym prędzej dorobiłam mitenki, również niebieskie. Do prezentu dorobiłam jeszcze karteczkę, ale nie załapała się na zdjęcie. A oto wydziergane niebieskości:



Kilka dni temu niechcąco usunęłam ze swojego bloga linki do wszystkim obserwowanych przeze mnie blogów, wszystkie 303 pozycje. Byłam wściekła z tego powodu. Częściowo udało mi się je odtworzyć, ale aktualnie nie mogę dodać żadnego nowego adresu. Zupełnie nie wiem dlaczego.
Zapraszam do zapisywania się na moje candy. Witam serdecznie nowych obserwatorów

niedziela, 5 lutego 2012

Candy pachnące lawendą

Jakoś niepostrzeżenie minęła kolejna rocznica mojego blogowania i nie bardzo było kiedy ją świętować. Ale jak mawiają- co się odwlecze to nie uciecze. Zatem ogłaszam spóźnione rocznicowe Candy o zapachu lawendy.



Prezentem będzie szydełkowy woreczek pachnący lawendą właśnie. Dodatkowo dla pierwszej osoby, która poda dokładną datę, kiedy napisałam pierwszego posta przewidziana jest nagroda specjalna- niespodzianka. Ale zauważyłam, że są osoby, które piszą komentarze tylko wtedy, kiedy jest coś do wygrania. Moje zasady jednak będą takie- pierwszeństwo mają moi obserwatorzy i wierni komentatorzy. No cóż- moje candy, moje zasady.
A pozostałe zasady już tradycyjne- zapisy do 28 lutego włącznie. Losowanie w dniu następnym, czyli 29 lutego, bo w końcu nieczęsto mamy w kalendarzu tę datę. Miło mi będzie, jezeli skopiujecie zdjęcie na swojego bloga dodacie tam informację o moim candy.
Żeby była jasność- nie zabraniam uczestnictwa w moim candy osobom nowym i bez bloga. Tych ostatnich proszę o podanie mi swojego maila. Zatem zapraszam. Jeżeli będzie więcej chętnych, to nie wykluczone są nagrody dodatkowe:-)

czwartek, 2 lutego 2012

Białych prezentów ciąg dalszy

Pokazywałam już co dostałam w ramach śnieżnobiałej wymianki. Teraz mogę pokazać co ja wysłałam.



Tu zbliżenie szydełkowego woreczka pachnącego lawendą.


Oraz szydełkowej serwetki.Cieszę się,bo prezent spodobał się.
Modrakowi dziękuję za zorganizowanie wymianki.
Dziękuję za wszystkie komentarze i witam nowych obserwatorów.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Biały prezent i coś jeszcze

Po wekendzie ostatnimi czasy mam co pokazać. Chcociaż często niewielkie to coś, ale jednak. Tak jest i tym razem. Ale zanim pokażę co wydziergałam pochwalę się tak na szybko prezentem jaki dziś otrzymałam w ramach śnieżnobiałej wymianki. Upominek dla mnie przygotowała Aka. Zobaczcie jakie cuda dostałam. Piękna biała karteczka, zakładka do książki oraz kolczyki, których w pospiechu nie wypakowałam do zdjęcia z pudełeczka. A musicie uwierzyć mi na słowo- są śliczne. Bardzo dziękuję, Aniu, za wspaniałe prezenty.


Prezent dla Ani jest w drodze, więc żeby nie psuć jej niespodzianki, pokażę co dla niej przygotowałam, kiedy dojdzie do adresatki.
A tu już moje małe dziergadełko- kolejna czapka, tym razem dla córki. Prezentuje właścicielka.





Powstało jeszcze parę innych prac, ale pokazaćich nie mogę, bo są niespodziankami. Zrobiłam zdjęcia, więc kiedy dojdą do właścicieli, nie omieszkam się nimi pochwalić.

wtorek, 24 stycznia 2012

Prezent i coś nowego

Kilka dni temu dowiedziałam się, że wygrałam na TYM blogu nagrodę za udział w głosowaniu na najlepszą dekorację bożonarodzeniową. Nagroda była niespodzianką. A oto co dostałam- cudne filcowe korale w moich ulubionych brązach oraz uroczą broszkę. Agnieszko, pięknie dziękuję za prezent!


Minioną niedzielę prawie w 100% mogłam przeznaczyć na własne przyjemności. Miałam czas na szydełko, druty, decu oraz wędrówki po blogach. Przy okazji skończyłam komplet dla koleżanki mojej młodszej córki.W roli modelki moja najmłodsza latorośl:


Tu zbliżenie wzoru, jaki zastosowałam na czapce. Mitenki mają element tego wzoru, ale nieco mniejszy.



I specjalnie na życzenie mojej córki jeszcze jedno zdjęcie:



Bardzo dziękuję za tak liczne pochwały mojej chusty. Jesteście kochane! A chusta nosi się wyśmienicie i super grzeje. W planach kolejna:-)

sobota, 21 stycznia 2012

Moja pierwsza chusta na drutach

Nareszcie skończyłam jakąś robótkę dla siebie, bo ostatnio dziergam albo coś na zamówienie, albo jako prezenty wymiankowe. Oto moje pierwsza druciana chusta, zwana w sieci jako "plasterek". Wiem, że jej wzór pochodzi z Raverly, ale nie podam odnośnika, bo z powodu bariery językowej, nie zaglądam tam. Natomiast chustę zrobiłam dzięki tłumaczeniu Truskaveczki. Chusta jest bardzo prosta w wykonaniu. Gdyby jeszcze nie te 500 z (okładem) oczek na drucie pod koniec robótki, byłoby doskonale. Chustę te zrobiłam pod wpływem impulsu korzystając zapasów włóczki nie znanego pochodzenia. Na dotyk- to akryl z moherem. Nie prałam jej, ani nie blokowałam. Próbowałam przeprasować przez szmatkę, ale nie podobał mi się efekt, więc zostawiłam ją taką, jaką zdjęłam z drutów. Jest miękka i ciepła. Na pewno zrobię sobie jeszcze jeden plasterek, tylko ze szlachetniejszego włókna.


Mijający tydzień był ciężki i pełen niemiłych zdarzeń. Zamówienie zrealizowane przez Janeczkę, które przyszło dwa dni temu, było swego rodzaju lekarstwem na wszelkie kłopoty. A oto co dostałam od Janeczki:



Tu jeszcze zbliżenie sutaszowego kompletu:



Janeczka połączyła sutasz z frywolitką, co nadało naszyjnikowi lekkości i delikatności. Pięknie dziękuję Ci Janeczko!