Obserwatorzy

niedziela, 26 marca 2017

Wiosenny post

 Wreszcie mamy wiosnę. Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku udało mi się chociaż przez kilkanaście minut podziergać na tarasie popijając kawę. Było cudnie dopóki słonko nie schowało się za chmury. Wczoraj natomiast mimo chłodu popracowałam trochę w ogrodzie. Usunęłam trochę suchych roślin pozostałych z jesieni oraz posadziłam roślinki, które dostałam od zaprzyjaznionych działkowiczek. Pracy w ogrodzie jest sporo, tylko nie bardzo w tygodniu mam na to czas. Dlatego z utęsknieniem czekam na weekendy.

  Przyroda budzi się do życia, roślinki wychodzą z ziemi. Zakwitły moje dwa krokusiki ( więcej cebulek nie zdążyłam jesienią posadzić).


W trawie natomiast znalazłam takiego malutkiego kwiatka. Zupełnie nie wiem co to jest. W dodatku zdjęcie wyszło mi nieostre.
Jak dotąd nikt nie zapisał się do mnie na podaj dalej. Szkoda. Gdyby ktoś nabrał ochoty na zabawę, to szczegóły znajdziecie TU 
Zapraszam do zabawy. Miłego wieczoru życzę i co prędzej chwytam za druty. Ostatnio tylko w niedziele mam na nie czas:(

sobota, 4 marca 2017

Podaj dalej

 Jakiś czas temu zapisałam się u Marzenki na Podaj dalej. Marzenka pytała mnie co chciałabym od niej dostać. Poprosiłam o zakładki. Myślałam, że zrobi mi kilka zakładek. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy po otwarciu przesyłki zobaczyłam ich aż tyle:



 Wszystkie śliczne. Wykonane bardzo starannie i pomysłowo. A co najważniejsze widać, że wykonane zostały z sercem. Były wśród nich dwie wykonane szydełkiem:



 A także rysowane przez Marzenkę:





 A tutaj moi zdecydowani faworyci:



Marzenko, jeszcze raz bardzo dziękuję za wspaniały prezent!
Teraz pora zorganizować podobna zabawę u mnie. Zatem dwie pierwsze osoby, które zapiszą się w komentarzach pod tym postem dostana ode mnie upominki- niespodziankę. Na ich przygotowanie i wysyłkę mam rok. Po otrzymaniu prezentów ode mnie osoby te musza zorganizować podobna zabawę na swoim blogu. Zatem zapraszam!

niedziela, 26 lutego 2017

Niespodzianka

 O tym, że w blogosferze są bezinteresowni ludzie, wiedziałam od dawna. Zdarzyło mi się nawet takiego bezinteresownego dobra doświadczyć. Niedawno zdarzyło się to po raz kolejny, tym razem sprawczynią cudownej niespodzianki była Monika. Monikę znam wirtualnie od wielu lat, żałuję, że nie dane nam było poznać się osobiście- ale mam nadzieję, że wszystko przed nami. Podziwiam jej szydełkowe prace od bardzo dawna, a od jakiegoś czasu jestem pod ogromnym wrażeniem świątecznych ozdób, które wychodzą spod jej rąk. A w reniferku wprost się zakochałam. Monika o tym wiedziała i postanowiła zrobić mi niespodziankę. Moniko, jeszcze raz bardzo dziękuję! To nic, że okres bożonarodzeniowy już minął. Reniferek będzie z nami  w każde kolejne Święta. A póki co siedzi sobie w kąciku przy oknie w mojej sypialni.








Moje zdjęcia nie są najlepszej jakości. Ładniejsze możecie zobaczyć na blogu Moniki

A żeby nie było, że nic nie robię i nic nie pokazuję- oto skończona szydełkowa serwetka. To jedna z tych rozpoczętych prac pokazywanych na początku stycznia.




czwartek, 16 lutego 2017

WDiC 6/2017

  Środa była wczoraj, ale u mnie z racji braku czasu post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania zorganizowanego przez Maknetę, pojawia sie dopiero dzisiaj i to u schyłku dnia.
 Ostatnio przeczytałam "Błękitne dziewczyny" Ewy Podsiadły- Natorskiej. Jest to książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, ale ta z pewnością zapadnie mi w pamięć. Wybaczcie mi, proszę, że pójdę na łatwiznę i zamiast opisać książkę własnymi słowami pokażę zdjęcie opisu z okładki. Zresztą uważam, że nie mam łatwości pisania, bo jestem raczej umysłem ścisłym.




Na drutach natomiast powrót do sweterka w odcieniach wiosennej zieleni. Czapkę i jeszcze coś małego pokażę w następnym poście.
Mój sweterek z poprzedniego posta nadal się skręca mimo wymiany zamka. Chyba rację miała edi.es piszą, e czasem dzianiny robione w całości ściegiem gładkim prawym czasem tak maja, że się skręcają. No cóż, trzeba się będzie z tym pogodzić, bo prucia nie przewiduję.

sobota, 11 lutego 2017

Sweterek z małym ale

  Nareszcie zebrałam się żeby wykończyć i sfotografować mój melażowy sweterek. Z drutów zszedł mi już dość dawno, ale brakowało mi jeszcze w nim zamka. Wymyśliłam sobie bowiem, że ten sweterek będzie miała z tyłu na całej długości zamek. Najpierw trzeba było takowy nabyć, a potem z pomocą mojej mamy go wszyć. Dzisiaj się udało, chociaż chyba będzie do poprawki.







Poprawki wymaga wszycie zamka, ponieważ nie wiadomo czemu skręca mi się sweter w prawo i dodatkowo marszczy się.
Tutaj to trochę widać:


Sweter jest robiony od góry w jednym kawałku, więc to nie jest wina nierównych część swetra czy jego nierównego naciągnięcia po upraniu. A może któraś z Was miała kiedyś podobny problem i wie jak temu zaradzić?
Szkoda by mi było rzucić go na dno szafy i nie nosić, bo już teraz go lubię- jest ciepły, miły w dotyku i kolorystycznie do wielu rzeczy mi pasuje.
Włóczka boucle z dawnych zapasów, ile moteczków zużyłam, nie wiem, bo trochę to dzierganie trwało, a nie robiłam notatek. Robiony , jak już wspomniałam w całości od góry.
A teraz zmykam na spacer, bo pogoda cudna- świeci słońce i jest lekki mróz. Uwielbiam taką zimę.Miłego weekendu!

środa, 8 lutego 2017

WDiC 5/2017

W ubiegłym tygodniu nie wyrobiłam się z postem w ramach akcji Wspólnego Dziergania i Czytania zorganizowanego przez Maknetę. Dzisiaj za to spieszę z postem. U mnie niestety dzierganie idzie nader kulawo. Wyobrazcie sobie, że nawet czapki dla córki nie skończyłam. Co prawda gdyby nie czterokrotne prucie(!) miałabym skończoną nie jedną a dwie czapki. Teraz wszystko wskazuje na to, że już prucia nie będzie i czapka w końcu będzie gotowa. Bo jak tak dalej pójdzie, to zima minie, a czapki córki mieć nie będzie.


Z czytaniem jest nieco lepiej. Skończyłam pokazywana dwa tygodnie temu "Trzydziesta pierwszą" Katarzyny Puzyńskiej. Następnie przeczytałam "Z jednym wyjątkiem" tej samej autorki, a teraz czytam"Kota, który czytał wspak" Lilian Jackson Braun. Kryminałami pani Puzyńskiej jestem nadal zauroczona. Wartka akcja, wielowątkowa historia i to wszystko tak opisane, że do końca nie wiadomo kto jest mordercą. Z przyjemnością sięgnę po kolejne kryminały z tej serii.
"Kot, który czytał wspak to pierwsza część z cyklu 30 kryminałów tej autorki. Czy sięgnę po kolejne, jeszcze nie wiem, ponieważ dopiero zaczęłam czytać tę część. Jak na razie czyta się dobrze. O tej serii dowiedziałam się właśnie dzięki WDiC. Muszę zacząć notować tytuły książek, o których piszą dziewczyny w ramach tej akcji, żeby potem móc odnalezć je w bibliotece, bo pamięć bywa zawodna.

czwartek, 26 stycznia 2017

WDiC 4/2017

Z jednodniowym opóznieniem dzisiaj u mnie post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania. Skończyłam pokazywaną w ubiegłym tygodniu książkę. "Tatiana i Aleksander" Paulliny Simons podobała mi się nieco mniej niż część pierwsza- "Jezdziec miedziany". Moim zdaniem autorkę nieco poniosła fantazja, ponieważ wyrwanie się se szponów NKWD było w czasach stalinizmu nierealne. Do tego jeszcze wyciągnięcie Aleksandra z obozu pracy przez jego żonę. Chwilami miałam wrażenie, że czytam książkę o agencie 007.


Teraz dla odmiany sięgnęłam po kolejny kryminał Katarzyny Puzyńskiej. Tym razem jest to
 " Trzydziesta pierwsza". Tym razem nie czuję się rozczarowana. Czytam ją z przyjemnością.
Na drutach robótka z potrzeby chwili- czapka dla starszej córki. Kiedy temperatura spadła poniżej zera okazało się, że czapka, sprzed dwóch lat nie spełnia córki oczekiwań (za płytka), a do tego pompon zacząć się dziwnie kiwać i odstawać od czapki. Zatem trzeba zrobić nową.
Poza skończonym kominem, który pokazywałam w poprzednim poście, mam jeszcze do pokazania dwie rzeczy- serwetkę i sweterek. Obie rzeczy postaram się pokazać już wkrótce.