Obserwatorzy

czwartek, 1 grudnia 2016

WDiC 8/2016

 Z jednodniowym opóznieniem wstawiam posta w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania organizowanego przez Maknetę.
Nie dość, że spózniona, to jeszcze pokazuję jedynie lektury.


Dzierganie bowiem z różnych przyczyn bardzo zwolniło tempa. Szalik dla córki w zasadzie skończony, ale sweterek z boucle nadal cierpi na brak rękawa.
Za to czytanie nieco przyspieszyło. "Miedziany jezdziec" przeczytany. Ta książka wciągnęła mnie jak żadna inna ostatnio. Każdą wolną chwilę poświęcałam na czytanie. Jestem oczarowana historią miłości Tatiany i Aleksandra. A początkowo z obawą sięgnęłam po tę pozycję., ze względu na to, że akcja powieści toczy się w Rosji w czasie II wojny światowej. Oblężony Leningrad, postępujący głód i w tym wszystkim dwoje młodych, zakochanych ludzi. W bibliotece zamówiłam już kolejne części. A tymczasem sięgnęłam po "Motylka" Katarzyny Puzyńskiej. Tym razem jest to kryminał. W zimowy poranek, na spokojnej polskiej wsi zostały znalezione zwłoki zakonnicy. Tak się mniej więcej zaczyna. Co będzie dalej, jeszcze nie wiem, bo dopiero co zaczęłam ją czytać.
A teraz zmykam do robótek, żeby następny wpis był robótkowy.

środa, 16 listopada 2016

WDiC 7/2016

  Dzisiaj środa. Mam nieoczekiwanie wolne popołudnie zatem spieszę z wpisem w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania organizowanego przez Maknetę.
 Jakieś pół godziny temu skończyłam czytać "Córkę słońca" Barbary Wood Muszę przyznać, że ta książka nie rozczarowała mnie. Kto jej nie czytał, polecam.
Teraz sięgnęłam po "Jezdzca miedzianego" Paulliny Simons" Przyznam, że jeszcze nie zaczęłam czytać. Słyszałam wcześniej o tej książce od koleżanki i dlatego postanowiłam po nią sięgnąć. Akcja tej powieści toczy się w Związku Radzieckim podczas II wojny światowej. Ale nie jest to powieść historyczna, lecz historia o miłości. Więcej napiszę za tydzień, kiedy wczytam się w tę lekturę.


Robótkowo dzieje się to i owo. Przede wszystkim dzierganie szalika dla córki zostało wstrzymane z powodu braku włóczki. Okazało się, że jeden motek na długaśny szalik to stanowczo za mało, a pech chciał, że tej włóczki zabrakło w pasmanterii. Dopiero dzisiaj była dostawa i zakupiłam jeszcze 2 motki. A w między czasie wpadł mi w ręce pewien ufok. Jakiś czas temu dziergałam sweterek z melanżowej boucle, ale nie obyło się bez prucia i robótka stanęła. Kiedyś tam trochę się za nią wzięłam i kiedy teraz po nią sięgnęłam okazało się, że brakuje jej jakieś 10 cm rękawa. Muszę się zmobilizować i skończyć ten sweterek, bo aż wstyd mi ,że tak długo leżakuje.

niedziela, 13 listopada 2016

Zaległości

  Stopniowo pokazuję moje zaległe prace. Tym razem serwetka z elementów (5x5) wykonana z kordonka kaja. Wyszły mi, o ile dobrze pamiętam, 3 szt. Zrobiona jako prezent- niespodzianka dla koleżanki. Mam nadzieję, że się spodobała.


I ostatnia zaległa praca- sweterek z melanżowej bawełny, która dość długo przeleżała w moich zapasach. Kupiłam tę włóczkę, ponieważ spodobała mi się kolorystyka, ale konkretnych planów nie miałam. A potem miałam obawy czy wystarczy mi jej na sweterek, ponieważ miałam tylko 3 motki po ok. 300 m. Dziergałam zatem od góry z nastawieniem, ze w najgorszym wypadku zrobię rękawy 3/4. Wystarczyło na długie rękawy, został nawet malutki kłębuszek. Na razie jestem ze sweterka zadowolona, ale zobaczymy wiosną jak sprawdzi się w noszeniu., bo teraz, z racji żałoby chodzę raczej w ciemniejszych kolorach.






środa, 9 listopada 2016

WDiC 6/2016

 Dzisiaj środa, zatem czas na Wspólne dzierganie i czytanie organizowane przez Maknetę.


Czytam nadal tę samą książkę, bo czasu ciągle mało. Chusta z poprzedniego tygodnia również nie skończona, ale z konieczności ustąpiła pierwszeństwa ciepłemu szalikowi, jaki zażyczyła sobie moja młodsza córka. Szalik pierwotnie miał być inny, ale po dwóch pruciach okazało się, że nie wystarczy mi włóczki na taki długi, jaki chciała córka. Teraz dzierga się ciemnoszary. Będzie miękki, ciepły i długi.
Dziękuję za miłe komentarze. Mam nadzieję, że w następnym poście uda mi się przedstawić kolejną skończoną pracę.

niedziela, 6 listopada 2016

Na czarno

  Tak jak obiecałam pokazuje pierwszą z trzech skończonych przeze mnie prac. Jest to szydełkowe ponczo z mini kominem, który można nosić w komplecie lub osobno. Zrobione zostało z akrylu Malwa, pochodzącego z moich ogromnych zapasów włóczkowych. Na całość zużyłam całe 30 dag.















A na koniec mała niespodzianka, jaką znalazłam w ogrodzie podczas robienia zdjęć.  Myślałam, że o tej porze roku już nic nie kwitnie, a jednak.



Dziękuję za wszystkie miłe słowa zawarte w komentarzach. Wszystkim tu zaglądającym życzę miłej niedzieli.





czwartek, 3 listopada 2016

WDiC 5/2016

  Skoro postanowiłam wrócić do blogowania, to również wracam do środowego Wspólnego Dziergania i Czytania. Co prawda środa była wczoraj, ale jeden dzień nie robi przecież takiej dużej różnicy.Zdjęcie marnej jakości, bo robione prawie o zmroku.
 Na drutach kończy się chusta z szaro-czarnego melanżu- zdjęcie zupełnie przekłamało kolory.


Lektura natomiast bardzo ciekawa-:Córka słońca" Barbary Wood.Cytując opis z okładki- jest to "fascynująca powieść władzy, miłości i namiętności, osadzona w egzotycznej scenerii Ameryki Środkowej w czasach prekolumbijskich" przepleciona opowieścią z początku XX wieku.
Bardzo dziękuję za miłe słowa, jakie napisaliście w komentarzach pod poprzednim postem. Obiecane udziergi pokażę, jak tylko uda mi się zrobić jakieś sensowne zdjęcia.

poniedziałek, 31 października 2016

Czy ktoś tu jeszcze zagląda?

 Dawno mnie tutaj nie było. Takiej przerwy w blogowaniu jeszcze nie miałam. Dużo się u mnie w tym czasie wydarzyło, zwłaszcza złego i teraz, kiedy już jako tako wszystko się uspokoiło, zastanawiałam się czy to moje blogowanie ma sens. Bo chyba jakoś nikt tu za mną nie tęskni...Ale  postanowiłam jeszcze nie rezygnować z blogowania. Coś tam tworzę, trochę czytam, więc chociaż dla własnej kronikarskiej potrzeby będę miała gdzie zamieszczać swoje wytwory. 
 Dzisiaj przeddzień Święta Zmarłych pochwalę się samodzielnie wykonanymi wiązankami, które jutro zawiozę na groby. Trzy z nich wykonane są z kwiatów żywych. Jedna z nich będzie zdobiła grób mojego Taty, który po kilkumiesięcznej chorobie zmarł w połowie sierpnia.






Tego zdjęcia nie udało mi się, mimo wielu prób, obrócić.






A to moja młodsza córka w stroju księżniczki, albo raczej pani z czasów sienkiewiczowskich (strój na inscenizację).


Mam do pokazania kilka skończonych prac dziewiarskich, ale jedna dopiero schnie, a dwie pozostałe czekają na pranie.