Obserwatorzy

czwartek, 16 lutego 2017

WDiC 6/2017

  Środa była wczoraj, ale u mnie z racji braku czasu post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania zorganizowanego przez Maknetę, pojawia sie dopiero dzisiaj i to u schyłku dnia.
 Ostatnio przeczytałam "Błękitne dziewczyny" Ewy Podsiadły- Natorskiej. Jest to książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, ale ta z pewnością zapadnie mi w pamięć. Wybaczcie mi, proszę, że pójdę na łatwiznę i zamiast opisać książkę własnymi słowami pokażę zdjęcie opisu z okładki. Zresztą uważam, że nie mam łatwości pisania, bo jestem raczej umysłem ścisłym.




Na drutach natomiast powrót do sweterka w odcieniach wiosennej zieleni. Czapkę i jeszcze coś małego pokażę w następnym poście.
Mój sweterek z poprzedniego posta nadal się skręca mimo wymiany zamka. Chyba rację miała edi.es piszą, e czasem dzianiny robione w całości ściegiem gładkim prawym czasem tak maja, że się skręcają. No cóż, trzeba się będzie z tym pogodzić, bo prucia nie przewiduję.

sobota, 11 lutego 2017

Sweterek z małym ale

  Nareszcie zebrałam się żeby wykończyć i sfotografować mój melażowy sweterek. Z drutów zszedł mi już dość dawno, ale brakowało mi jeszcze w nim zamka. Wymyśliłam sobie bowiem, że ten sweterek będzie miała z tyłu na całej długości zamek. Najpierw trzeba było takowy nabyć, a potem z pomocą mojej mamy go wszyć. Dzisiaj się udało, chociaż chyba będzie do poprawki.







Poprawki wymaga wszycie zamka, ponieważ nie wiadomo czemu skręca mi się sweter w prawo i dodatkowo marszczy się.
Tutaj to trochę widać:


Sweter jest robiony od góry w jednym kawałku, więc to nie jest wina nierównych część swetra czy jego nierównego naciągnięcia po upraniu. A może któraś z Was miała kiedyś podobny problem i wie jak temu zaradzić?
Szkoda by mi było rzucić go na dno szafy i nie nosić, bo już teraz go lubię- jest ciepły, miły w dotyku i kolorystycznie do wielu rzeczy mi pasuje.
Włóczka boucle z dawnych zapasów, ile moteczków zużyłam, nie wiem, bo trochę to dzierganie trwało, a nie robiłam notatek. Robiony , jak już wspomniałam w całości od góry.
A teraz zmykam na spacer, bo pogoda cudna- świeci słońce i jest lekki mróz. Uwielbiam taką zimę.Miłego weekendu!

środa, 8 lutego 2017

WDiC 5/2017

W ubiegłym tygodniu nie wyrobiłam się z postem w ramach akcji Wspólnego Dziergania i Czytania zorganizowanego przez Maknetę. Dzisiaj za to spieszę z postem. U mnie niestety dzierganie idzie nader kulawo. Wyobrazcie sobie, że nawet czapki dla córki nie skończyłam. Co prawda gdyby nie czterokrotne prucie(!) miałabym skończoną nie jedną a dwie czapki. Teraz wszystko wskazuje na to, że już prucia nie będzie i czapka w końcu będzie gotowa. Bo jak tak dalej pójdzie, to zima minie, a czapki córki mieć nie będzie.


Z czytaniem jest nieco lepiej. Skończyłam pokazywana dwa tygodnie temu "Trzydziesta pierwszą" Katarzyny Puzyńskiej. Następnie przeczytałam "Z jednym wyjątkiem" tej samej autorki, a teraz czytam"Kota, który czytał wspak" Lilian Jackson Braun. Kryminałami pani Puzyńskiej jestem nadal zauroczona. Wartka akcja, wielowątkowa historia i to wszystko tak opisane, że do końca nie wiadomo kto jest mordercą. Z przyjemnością sięgnę po kolejne kryminały z tej serii.
"Kot, który czytał wspak to pierwsza część z cyklu 30 kryminałów tej autorki. Czy sięgnę po kolejne, jeszcze nie wiem, ponieważ dopiero zaczęłam czytać tę część. Jak na razie czyta się dobrze. O tej serii dowiedziałam się właśnie dzięki WDiC. Muszę zacząć notować tytuły książek, o których piszą dziewczyny w ramach tej akcji, żeby potem móc odnalezć je w bibliotece, bo pamięć bywa zawodna.

czwartek, 26 stycznia 2017

WDiC 4/2017

Z jednodniowym opóznieniem dzisiaj u mnie post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania. Skończyłam pokazywaną w ubiegłym tygodniu książkę. "Tatiana i Aleksander" Paulliny Simons podobała mi się nieco mniej niż część pierwsza- "Jezdziec miedziany". Moim zdaniem autorkę nieco poniosła fantazja, ponieważ wyrwanie się se szponów NKWD było w czasach stalinizmu nierealne. Do tego jeszcze wyciągnięcie Aleksandra z obozu pracy przez jego żonę. Chwilami miałam wrażenie, że czytam książkę o agencie 007.


Teraz dla odmiany sięgnęłam po kolejny kryminał Katarzyny Puzyńskiej. Tym razem jest to
 " Trzydziesta pierwsza". Tym razem nie czuję się rozczarowana. Czytam ją z przyjemnością.
Na drutach robótka z potrzeby chwili- czapka dla starszej córki. Kiedy temperatura spadła poniżej zera okazało się, że czapka, sprzed dwóch lat nie spełnia córki oczekiwań (za płytka), a do tego pompon zacząć się dziwnie kiwać i odstawać od czapki. Zatem trzeba zrobić nową.
Poza skończonym kominem, który pokazywałam w poprzednim poście, mam jeszcze do pokazania dwie rzeczy- serwetkę i sweterek. Obie rzeczy postaram się pokazać już wkrótce.

wtorek, 24 stycznia 2017

Wreszcie coś skończyłam

 W końcu mogę pokazać coś skończonego, a nie tylko kupki rozgrzebanych robótek. Skończyłam komin, a raczej otulacz. Mam z obu końców ściągacz, bo tak sobie wymyśliłam. Mozżna go nosić tak, aby był on widoczny, tak jak tu:

  lub schowany, jak poniżej:


Tutaj jeszcze zrobione na szybko zdjęcie na właścicielce, czyli na mnie :)


Zdjęcia robiłam w pokoju u mojej młodszej córki i przy okazji pomyślałam sobie, ze pokażę wam jak urządziła sobie swój pokój. Pokoje naszych dzieci mieszczą się na poddaszu. Bardzo żałuję, że nie mam zdjęć jak to poddasze wyglądało zaraz po przeprowadzce. Były to puste dwa pomieszczenia, ze szczytowymi oknami. Zrobiliśmy tam trzy pokoje dla naszych dzieci, łazienkę dla nich i jeszcze coś w rodzaju garderoby Ociepliliśmy, wstawiliśmy okna dachowe, aby dodać nieco światła. Wyszło niezle. Tymczasem prezentuje pokój Moniki. Toaletka, którą dostała w spadku po mnie i własnoręcznie ja sobie przemalowała, bo pierwotnie była w kolorze olchy


Pokoje maja skosy, które wykorzystaliśmy na zabudowane szafki. Ciągną się one przez całą długość pokoju, czyli około 4 m. Belko musiały zostać, ponieważ podtrzymują strop. Miały jednak brzydki ciemnobrązowy kolor. Przemalowaliśmy je dwukrotnie na biało. Ciemny kolor prześwituje, ale to tylko dodało im uroku

Wielkie łóżko rozmiarów niemal małżeńskiego łoża, robione również na zamówienie


Przy kominie była wnęka, którą wykorzystaliśmy na półki, a na samym kominie zawiesiliśmy lustro .


Szafa i biurko, to meble z poprzedniego mieszkania. Nie są białe, ale ich jasny kolor pasuje do koloru drzwi. Brakuje tylko białego krzesła do biurka i pokój będzie można uznać za skończony.


środa, 18 stycznia 2017

WDiC 3/2017

Jak co tydzień w środe czas na post z cyklu dzierganie i czytanie. W zasadzie dzisiejszy post powinien mieć inny tytuł- coś w stylu"u mnie nadal to samo" lub "niekończący się otulacz". Bowiem nadal go męczę, a raczej on mnie:) Do zrobienia zostało już niewiele, ale czasu ciągle brak.


Ale chociaż z lekturami idę do przodu. Aktualnie czytam drugą część "Jezdzca miedzianego". "Tatiana i Aleksander" jest nie tylko kontynuacja losów głównych bohaterów, ale również uzupełnieniem ich historii . Cofamy się tutaj do czasów młodości Aleksandra wkrótce po przybyciu wraz z rodzicami do Związku Radzieckiego. Powieść czyta się dobrze, ale pierwsza część bardziej mi się podobała.
W ubiegłym tygodniu w kioskach pojawił się pierwszy kryminał Aleksandry Marininy jako dodatek do kolorowej prasy kobiecej. Mam zamiar skompletować całą serię. Kto n ie zna kryminałów tej autorki- polecam sięgnijcie po nie.

A na koniec kilka zimowych zdjęć z początku tygodnia.




Żałowałam, że mam za mało czasu nie mogę przespacerować się po tym parku, bo wyglądał jak z bajki.

środa, 11 stycznia 2017

WDiC 2/2017

 Dzisiaj środa, zatem czas na post czytelniczo- robótkowy w ramach akcji zapoczątkowanej przez Maknetę. Na drutach nadal komin (ten do kompletu z czapką), ponieważ wolne dni już się skończyły, a na co dzień dziergam niewiele- czasem jest to kilka rzędów, czasem kilkanaście, a niekiedy wcale. Natomiast czapka nosi się znakomicie, przydała się podczas mrozów.


Natomiast czytelniczo prę do przodu." Dziewczyna z pociągu" przeczytana. W sumie podobała mi się. I tu powtórzę za Honoratą- jest to bardziej książka psychologiczna, aniżeli kryminał. Osobiście ja polecam, gdyż jest to lektura, która wywiera jakieś wrażenie, o której się pamięta.
Na zdjęciu pokazuję" Francuską oberżę" Julii Stagg - pozycję dopiero co przeczytaną. To lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale z gatunku tych, o których za miesiąc, dwa można już nie pamiętać o czym były. Dlatego jej nie polecam. Teraz czytam już inną książkę, ale o niej napiszę za tydzień. Miłego wieczoru.