Obserwatorzy

niedziela, 10 stycznia 2021

Coś ciepłego, coś zwiewnego

Nowy rok rozpoczął się dla mnie bardzo pracowicie. Dziergam dużo. Co prawda więcej działam szydełkiem niż drutami, bo taka akurat potrzeba. Skończyłam kilka rzeczy(!). Nawet udało mi się coś tam sfotografować, chociaż niestety z powodu szarzyzny za oknem zdjęcia marne, bo robione w domu przy sztucznym świetle. 

Na początek chusta robiona wzorem mech. Wykończona drobną koronką co by tam zupełnie nudno nie było. Wyszła całkiem spora 200x82. Kokonek akrylowy od kokonki.pl 1500 m. Szydełko 3,5.

 


 




 Kolejna skończona rzecz to bardzo cienki szal. Wykonany z Gazzal Galla o ile dobrze pamiętam, bo banderola gdzieś się zapodziała. Nitka cienka z lekkim połyskiem. Wymiary:230x65. 

Ten szal to taki ufok, bo leżał nie skończony już jakiś czas. Trafił mi w ręce przez przypadek i okazało się , że brakuję mu dosłownie dwóch rzędów. Wystarczyło skończyć, pochować nitki, wyprać i gotowe.

Skończona jest jeszcze jedna chusta. Czeka na pranie i blokowanie. a na szydełku ponczo, chusta w trakcie testów i mój debiut - chusta wg wzoru tworzonego na bieżąco przeze mnie. Jak widać dzieje się i to sporo.

piątek, 1 stycznia 2021

Podsumowanie czytelnicze i nie tylko.

 Jak to od kilku lat mam w zwyczaju pierwszy wpis po Nowym Roku poświęcam czytelniczemu podsumowaniu roku minionego. Niestety ten dziwny rok, a zwłaszcza jego pierwsze półrocze pozbawił mnie chęci do czytania. Stąd suma przeczytanych przeze mnie książek to zaledwie 16 pozycji. No cóż mam nadzieję, że w nowym roku będzie lepiej.

A oto lista przeczytanych przeze mnie pozycji:

1. "Studio sex"- Liza Marklund

2. "Cynamonowe dziewczyny"- Hanna Greń

3." Literat"- Agnieszka Pruska

4."Ja kochanka"- Karolina Wilczyńska 

5."Dawca"- Tess Gerritsen

6."Antykwariat spełnionych marzeń"- Dorota Gąśiorowska

7."Jeszcze raz Nataszo"- Karolina Wilczyńska

8." Dasz radę Nataszo"- Karolina Wilczyńska

9."Dwunasta karta"- Jeffery Deaver

10.: Kot, który poruszył górę"- Lillian Jackson Braun

11."Zgodnie z planem "-Lee Child

12."Kot, którego tam nie było"_ Lillian Jackson Braun

13."Cukiernia pod Amorem. Dziedzictwo Hryciów"- Małgorzata Gutowska - Adamczyk

14." Raj"- Liza Marklund

15." Komisarz"- Paulina Świst

16." Cukiernia pod Amorem. Jedna z nas"- Małgorzata Gutowska -Adamczyk

Niestety to zaledwie 1/3 listy lektur sprzed roku. No, cóż. Zostało mieć nadzieję, że ten rok będzie bardziej sprzyjający czytaniu.

Robótkowych podsumowań nie robię, bo trochę mi prac umknęło, a i tak nie było tego zbyt wiele. Natomiast cieszę się, że wróciłam do blogowego swiata. Zaobserwoowałam, że jeszcze kilka dziewczyn wróciło, co bardzo mnie cieszy.

A jaki poza tym był dla mnie ten rok? 

Z początku zapowiadał się bardzo ciekawie. Zanim jeszcze coronavirus trafił do Polski udało nam się z mężem i starszą córką polecieć do Londynu, do syna. To był krótki , bo zaledwie czterodniowy pobyt. Ale cieszyliśmy się z tego bardzo. Tym bardziej, że byliśmy u syna po raz pierwszy i do tego pierwszy raz lecieliśmy samolotem. W Londynie udało mi się nawet zawitać do włóczkowego raju. Nie poazywałam zdjęć z tego wyjazdu. Może zrobię na ten temat osobny wpis.

Potem już tak fajnie nie było, bo wirus się rozszalał i bardzo mnie to osłabiło psychicznie. Tak jak pisałam powyżej- nie chciało mi się czytać, dziergałam tez niewiele. Nie cieszyło nic. Do tego Święta Wielkanocne spędzone bez syna. Smutno było.

Na szczęście latem było lepiej . Syn przyleciał na kilkunastodniowy urlop. To był dobry czas.

Potem jeszcze krótki wrześniowy urlop. Pierwszy wspólny z mężem wyjazd od siedmiu lat. To było bardzo miłe 5 dni spędzone nad polskim morzem.

A koniec roku znowu nienajlepszy. Chociaż Boże Narodzenie spędziliśmy z najbliższymi, również z synem. Było miło , rodzinnie. 

Jaki bęzie 2021 rok? Tego nie wie nikt. Ale ja postaram się zawalczyć o moje zdrowie psychiczne. Już wiem co mi pomaga odreagować stres. Będę się starała znaleźć dużo więcej czasu na czytanie i robótki, bo zdaję sobie sprawę jak wiele czasu mi ucieka. Marzy mi się, że nie zabraknie mi odwagi i wreszcie wykonanm krok, który powinnam zrobić już dawno. Mam jeszcze kilka takich marzeń... Kto wie, może to będzie dobry rok na ich spełnienie.

Na koniec chciałabym złożyć wszystkim tu zaglądającym życzenia na Nowy Rok: 

Radości- bo coraz mniej się uśmiechamy

Spokoju- którego tak brak w tym dziwnym czasie

Marzeń- bo ono napędzają nas do działąnia

Zdrowia- zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego. Dbajmy o siebie i naszych bliskich. Abyśmy razem za 365 dni powitali kolejny rok.

 

niedziela, 27 grudnia 2020

Błędy, wpadki i porażki

Oddając się poświątecznemu lenistwu wędrowałam sobie po blogach i trafiłam na bloga Bokasi, gdzie znalazłam jej wpis na temat nieudanych robótek. Z uwagą przeczytałam cały wpis i stwierdziłam, że też coś na ten temat napiszę. Bo przecież każda z nas ma na swoim koncie takie nieudane dzieła. Czasami ulegają one destrukcji jeszcze w trakcie procesu twórczego. Innym razem zostają umieszczone na dnie szafy( pudła, szuflady) niedokończone , czekając na ...tak naprawdę nie wiadomo co. Bywa, że zostają skończone, uprane , sfotografowane i nigdy nie ubrane. Bo coś nam w nich nie pasuje, coś jest nie tak. 

Pokażę Wam kilka moich robótkowych porażek.

Po pierwsze wdzianko- kwadratowiec. Kolorystycznie jest w porządku, jakościowo też nienajgorze, bo to mieszanka wełny i akrylu, a ja nie wymagająca jestem i mnie akryle "nie gryzą". Fason też mi się podobał- zresztą był swego czasu bardzo na topie. Z tym, że jest bardzo niepraktyczny. Wdzianko jest duże, niby takie do otulenia, ale jakoś mi nie pasuje to otulenie. To przykład niedopasowania fasonu do osoby. Aktualnie leży w szafie już jakieś dwa czy trzy lata. Wyrzucić szkoda. Pewnie zostanie sprute.

Sweterek  bardzo dawno temu zrobiony z dobrej jakościowo wełny z jakąś niewielką domieszką. Cały sweterek jest niby ok, tylko trochę mnie poniosło z tym wykończeniem błyszczącą nitką. nie dość, że kiczem jedzie, to jeszcze źle się układa. Przykład jak złe wykończenie może zaszkodzić całej pracy. Sweterek tymczasem poleży dotąd aż zdecyduję czy spruć samą plisę czy przerobić go na inny model


Kolejny popularny w sieci model- kołowiec. Wszyscy robili, więc zrobiłam i ja.  Tylko stanowczo ze zbyt cienkiej włóczki. Porażka, której szkoda mi spruć z powodu ilości pracy w niego włożonej. Nie ubrany ani razu.





I na koniec chusta. Entrelak. Chciałam poznać tę technikę i zrobiłam. Tylko czemu z akrylu?? Sama nie wiem. Tak jak pisałam akryle mnie "nie gryzą", ale entrelak z akrylu traci na wyglądzie. Nigdy więcej tego wzoru nie zrobię z akrylu. Tu musi być wełna.Chusta leży. nienoszona. Jeszcze nie nie wiem czy do sprucia, czy do wyrzucenia.


Pokazałam cztery moje porażki. Było ich więcej. Kilka nie doczekało zdjęć i zostało sprutych. Może ktoś jeszcze podejmie temat i pokaże swoje wpadki?

A ja tymczasem odpoczywam. Na przemian szydełkując, dziergająć i czytając. Tak jak np. na tym zdjęciu widać. Miłego wieczoru.

   


 

piątek, 25 grudnia 2020

WESOŁYCH ŚWIĄT!

 

                       

                       Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia! 

                        W ten dziwny czas niech przy świątecznym stole

                                    zagości miłość i zrozumienie.

niedziela, 29 listopada 2020

Nie tylko chusty

  Żeby nie było, że tworzę same chusty, dzisiaj pokazuję skończony sweter. To kolejna rzecz, którą zaczęłam dziergać ponad rok temu temu. Sweter miał już cały korpus i jeden rękaw, kiedy nastała wiosna i nie chciało mi się przy wyższych temperaturach dziergać takiego grubasa. Aż teraz, jesienią wystarczył jeden wieczór i sweter został skończony. Potem jeszcze trochę trwało zanim doczekał się prania, ale już jest gotów. Włóczka to mieszanka wełny z akrylem zakupiona na jednej z grup robótkowych na fb. Robiony w całości od góry


 A teraz wracam do dziergania, bo ostatnio mam kilka zamówień na moje prace. Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądają, a w szczególności tym, którzy zostawiają po sobie ślad w postaci komentarza.

niedziela, 15 listopada 2020

Z kronikarskiego obowiązku

Wczesnym latem miałam okazję wziąć udział w testach chusty. Wzór nosi nazwę In my mind, a jego autorką jest Ania Rolczak. To już kolejny test wzoru Ani, w jakim miałam przyjemność wziąć udział. Ani wzory są bardzo czytelnie rozrysowane, Szczerze polecam. Anię można znaleźć na FB.

Moja chusta powstała z motka o długości 1200 m . Ale na dwa ostatnie rzędy musiałam pożyczyć nitkę z innego kokonka. Na szczęście udało się dopasować kolorystycznie.
Chusta ma kształt półkola. Jej wymiary to: 190x 60.    


   W oryginale są frędzle, ale ja nie przepadam za takim sposobem wykończenia chusty.

Druga chusta jaką pokazuję to zrobiona kilka miesięcy temu Klaziena.  Została wykonana na prezent i to jedyne jej zdjęcie jakie posiadam. Pamiętam tylko, że zrobiłam ją z Yarn Art Flowers, ale numeru  nie pamiętam. Wiem jedynie , że byłą z błyszczącą nitką.


Takich zaległych prac mam jeszcze kilka, zatem jeszcze w tym roku kilka postów będzie. I nie tylko chust będą dotyczyć, bo jeszcze kilka innych rzeczy czeka na pokazanie. Tymczasem wracam do szydełka. Trzeba korzystać z niedzielnego relaksu. Miłego wieczoru!

czwartek, 12 listopada 2020

CZWARTKOWE SPOTKANIA PRZY ROBÓTCE I LEKTURZE 2

 Kolejny czwartek. Zatem czas na robótkę przy lekturze. Robótkowo sweterek z poprzedniego tygodnia nie został skończony, ale jak to u mnie bywa. Coś innego wcisnęło się w kolejkę. Na druty wskoczył kokonek w takich pięknych jesiennych kolorach. Będzie z niego jesienna chusta dla pewnej miłej osoby.


Natomiast lektura inna, bo "cukiernię" skończyłam. W sumie skończyłam ją z przyjemnością i chętnie sięgnę po kolejną część.

Teraz zaczęłam czytać "Raj" Lizy Marklund. Bardzo lubię książki tej autorki. To kryminał, a jego główną bohaterką jest dziennikarka - Annika Bengtzon pracująca w gazecie "Kvallspressen". To kolejny kryminał tej autorki, po który sięgnęłąm. Akcja dzieje się w Sztokholmie. Tym razem w porcie znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn. Na miejscu okazuje się ,że zginął ładunek papierosów wart 50 milionów koron. Do tego do Raju- fundacji pomagającej ofiarom zastraszania- trafia młoda imigrantka z Bośni.

 Kto jeszcze nie zna kryminałów Lizy Marklund, niech po nie sięgnie. Szczerze polecam.

Zapraszam do wspólnych czwartkowych spotkań. Kto nie dzierga, a tworzy w innych technikach, również jest mile widziany. Nie umiem dodać tzw żaby pod postem. Gdyby ktoś podpowiedział mi jak to zrobić, będę wdzięczna.