Nareszcie skończyłam jakąś robótkę dla siebie, bo ostatnio dziergam albo coś na zamówienie, albo jako prezenty wymiankowe. Oto moje pierwsza druciana chusta, zwana w sieci jako "plasterek". Wiem, że jej wzór pochodzi z Raverly, ale nie podam odnośnika, bo z powodu bariery językowej, nie zaglądam tam. Natomiast chustę zrobiłam dzięki tłumaczeniu
Truskaveczki. Chusta jest bardzo prosta w wykonaniu. Gdyby jeszcze nie te 500 z (okładem) oczek na drucie pod koniec robótki, byłoby doskonale. Chustę te zrobiłam pod wpływem impulsu korzystając zapasów włóczki nie znanego pochodzenia. Na dotyk- to akryl z moherem. Nie prałam jej, ani nie blokowałam. Próbowałam przeprasować przez szmatkę, ale nie podobał mi się efekt, więc zostawiłam ją taką, jaką zdjęłam z drutów. Jest miękka i ciepła. Na pewno zrobię sobie jeszcze jeden plasterek, tylko ze szlachetniejszego włókna.

Mijający tydzień był ciężki i pełen niemiłych zdarzeń. Zamówienie zrealizowane przez
Janeczkę, które przyszło dwa dni temu, było swego rodzaju lekarstwem na wszelkie kłopoty. A oto co dostałam od Janeczki:

Tu jeszcze zbliżenie sutaszowego kompletu:

Janeczka połączyła sutasz z frywolitką, co nadało naszyjnikowi lekkości i delikatności. Pięknie dziękuję Ci Janeczko!