Obserwatorzy

środa, 27 września 2017

Głupota czy uzależnienie?

 Dzisiaj środa. Wyjątkowo udało mi się zdążyć z postem w ramach WDiC. Dzisiejszy post powinien nosić tytuł WDiC 14/2017 bowiem liczę swoje środowe posty zamieszczane w tym roku. Chciałam jednak nawiązać do pokazywanego przeze mnie zdjęcia. Ostatnio nie pokazywałam nic skończonego poza drobiazgami oczywiście a dzisiaj wyskakuję z kolejną zaczętą. No cóż- nie wiem czy to głupota czy uzależnienie, a może po trosze jedno i drugie. Faktem jest, że zauroczona kolorem zakupiłam motek włóczki widoczny na zdjęciu i po prostu nie mogłam się powstrzymać i musiałam zacząć dziergać. Co więcej wciągnęło mnie to dzierganie i dzisiaj czym prędzej zakupiłam, kolejne dwa motki bo coś co ma powstać jest dość dużą robótką i z pewnością włóczki by zabrakło.


 Lektura na dzisiaj to "Deklinacja damsko- męska" Hanny Cygler. Jest to kontynuacja przeczytanego niedawno "Trybu warunkowego". Akcja powieści toczy się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku po części w Gdańsku , a po części w Warszawie. Na tle ówczesnych wydarzeń pokazane są losy młodych ludzi wkraczających w dorosłość. Podoba mi się sposób pisania tej autorki. Nigdy przedtem nie czytałam żadnej jej książki. Poleciła mi ją koleżanka i nie żałuję. Co więcej- z pewnością sięgnę po kolejne jej pozycje. Polecam.

wtorek, 19 września 2017

Drobiazgi

 Miałam ostatnio wenę na szydełkowe lampioniki. Słoiczki po jogurtach ubrałam w szydełkowe sukieneczki i gotowe. Każdy lampionik nieco inny






A przy okazji dziergania lampioników przypomniały mi się woreczki lawendowe, które dziergałam kilka lat temu. Tutaj dwa zrobione dla przypomnienia. Mam zamiar jeszcze klika zrobić. Gdyby ktoś chciał takie zakupić proszę o kontakt mailowy.


środa, 6 września 2017

WDiC 14/2017

 Dzisiaj środa, zatem czas na post czytelniczo-dziergany. W zasadzie to u mnie bez rewelacji. Czytam kolejną część włoskiej historii Eleny Ferrante - "Historia zaginionej dziewczynki". O poprzednich częściach tej historii już pisałam, więc nie będę się powtarzać. Zamiast tego zacytuję zdanie z okładki tej powieści: " Ta wciągająca opowieść o dwóch przyjaciółkach Lili i Elenie, o Neapolu, o walkach rodzin, o politycznych rozgrywkach przełomu lat 60. i 70., o rewolucji seksualnej- jest przede wszystkim historią budzenia się kobiecej świadomości"


Natomiast na szydełku mam elementy narzuty. Coś tam jeszcze dłubię, ale o tym innym razem.

sobota, 2 września 2017

Takie tam różności

Jakiś czas temu pokazywałam chustę zrobioną z zalegającej włóczki. Pisałam również o kamizelce dla mamy robionej z zapasów. Ale żeby się nie wydawało, że jestem taka porządna i tylko dziergam z tego co mam. Nic bardziej mylnego. Oto moje wakacyjne zakupy:


 Jest to zdjęcie zbiorcze- z dwóch paczek i zakupów od zaprzyjaznionej dziewiarki. Pełen przegląd włóczkowy- od lnu przez bawełnę, wełnę, aż po jedwab. Na chwile obecną mam plany tylko na niewielka część tego dobra. Bawełna zakupiona na dalszą część pokazywanego pledu z elementów ( zabrakło surowca), a fuksjowe precelki będą na chustę. A przy okazji pledu- kiedy pisałam o nim w czerwcu miałam niespełna 100 elementów. Teraz mam ich około 230. Ale to jeszcze ciągle mało.
Dobiega końca moje zwolnienie- w poniedziałek wracam do pracy. Muszę przyznać, że trochę mnie to siedzenie w domu rozleniwiło. Niby coś tam robiłam w domu, w ogrodzie, ale jakoś niewiele tego widać. Coś tam dziergam, nawet coś skończyłam, tylko pokazać jeszcze nie mogę. Za to dużo czytałam. W sierpniu przeczytałam 7 książek:
1. "Każdy szczyt ma swój czubaszek"- M. Czubaszek
2."Kot, który lubił Brahmsa"- Lilian Jackson Braun
3. " Świat według Boba" James Bowen
4. "Ostatni list od kochanka" Jojo Moyes
5. " Kot, który wąchał klej" Lilian Jackson Braun
6." Nieprzyjaciel" Lee Child
7. "Czarne narcyzy" Katarzyna Puzyńska

We wrześniu lista przeczytanych lektur będzie znacznie mniejsza.
Na koniec moja marna próba uchwycenia na zdjęciu motylka wśród moich zatrwianów.

czwartek, 3 sierpnia 2017

WD i C 13/2017

Środa była co prawda wczoraj,ale jakoś tak wyszło, że nie wyrobiłam się z postem. Częściowo przez to, że wskutek nocnej burzy i nawałnicy nie mieliśmy prądu od 2 nad ranem do 18 wieczorem. Biorąc pod uwagę fakt, że nie mamy gazu, życie bez prądu okazało się dość trudne. Nic ciepłego do picia ani do jedzenia nie dało się przygotować ,a do tego jak na złość rozładowała mi się komórka. To był na prawdę trudny czas.
Zanim pokażę co aktualnie czytam i dziergam pochwalę się kolejną skończoną chustą. Wyrabiam zalegające motki. To kolejny pojedynczy przerobiony na chustę. Próbowałyśmy z córką uchwycić kolory, ale nie do końca nam to wyszło. Na zdjęciach wychodzą szarości tam, gdzie w rzeczywistości jest zieleń.












  Pomysł własny inspirowany chustami z TEGO bloga   
 A teraz czas napisać o lekturach. Aktualnie czytam kolejnego"Kota" Tym razem jest to "Kot, który lubił Brahmsa". Polubiłam tę serię i regularnie wypożyczam z biblioteki po dwie części i czytam na przemian z innymi książkami. A na drutach kamizelka dla mamy z kolejnej zalegającej włóczki. Mam ich tyle, że chyba do emerytury będę miała z czego dziergać.


"Kot" jest przerywnikiem po dopiero co przeczytanej powieści "Żony i córki" Elizabeth Gaskell. Po ponad osiemsetstronicowej pozycji z przyjemnością sięgnęłam po coś znacznie cieńszego.





Tutaj opis z  okładki:


Na koniec jeszcze odnośnik do bloga Maknety, która jest inicjatorką środowych spotkań z książką.

wtorek, 25 lipca 2017

Letnia chusta

 Korzystając z tego, że na zwolnieniu mam więcej czasu, dziergam wytrwale. I tak oto w 3 dni powstała chusta z jednego motka Divy. Dziergało mi się ją bardzo przyjemnie. Szkoda, że miałam tylko jeden motek, bo mogłaby być nieco większa. Ale i tak bardzo mi się podoba. Wzór to kombinacja wzorów zainspirowana chustami z TEGO bloga. Latałam z tą chustą po całym domu i ogrodzie żeby oddać w pełni jej kolory, ale niemal na każdym zdjęciu wyszły inaczej. Tak to jest jak córki wyjadą i nie ma kto pomóc.






W sumie na tym zdjęciu kolory są najbardziej zbliżone do rzeczywistych:


Wykonałam tę chustę z zalegającego motka zatem zgłaszam ja do wyzwania WZW 7/2017.

W ostatnim poście pokazywałam, że dłubię coś małego biżuteryjnego. To był taki prościutki naszyjnik:

Wydłubany z potrzeby posiadania czegoś niewielkiego na szyję. Pomysł z internetu.
Tutaj na mnie. Zdjęcie niestety takie sobie.


Z rozpędu zrobiłam jeszcze jeden. Tym razem bez koralików:



Oba wykonane z bawełny, więc na lato w sam raz.

środa, 19 lipca 2017

WDiC 12/2017

 Dzisiaj środa z książką czyli cotygodniowe spotkanie u Maknety U mnie jak najbardziej był to dzień z książką i w małym stopniu, ale jednak, z robótką. O tym, że jestem fanką książek pani Agnieszki Lingas- Łoniewskiej pisałam już nie raz. Toteż kiedy zobaczyłam dzisiaj rano w empiku jej najnowszą książkę musiałam ją kupić.Co więcej, pomimo tego, że wczoraj zaczęłam inną lekturę, od razu zabrałam się za czytanie nowo nabytej lektury. Zaczęłam czytać gdzieś około godziny 10.30, a skończyłam przed 20.00. Z przerwą na zrobienie i zjedzenie obiadu oraz nieco ponad godzinny wyjazd z domu. Ale tak to już u mnie z książkami tej autorki jest. Na co dzień, kiedy wiele godzin pochłania mi praca takie książki czytam do pózna w nocy, kładąc się spać bardziej z rozsądku niż z potrzeby. Ale nie podałam jeszcze tytułu dzisiejszej lektury. chociaż na zdjęciu widać. Chodzi mi o "Boys from Hell". A wrażenia -oczywiście pozytywne, bo w przeciwnym razie nie wciągnęłaby mnie aż tak bardzo. A o czym jest? O miłości dwojga młodych ludzi, o wielkiej namiętności i trudnych wyborach. Samo życie. Polecam.


Robótkowo dziergam elementy narzuty- na chwilę obecną mam ich 167. A jako przerywnik powstaje coś małego, biżuteryjnego- trochę z potrzeby, trochę z ciekawości.
A na koniec kilka zdjęć z ogrodu.





Tu moja duma- hortensja. Po kilku latach prób- mam swoja horteksję, który w dodatku zakwitła. Trochę biedula ucierpiała podczas majowych przymrozków i juz myślałam, że całkiem mi zmarnieje, ale udało sie. Utrzymała się i kwitnie. Kwiatów ma niewiele, ale i tak się cieszę. Mam jeszcze druga hortensję bukietową. Ta tez kwitnie, chociaż zle ją podcięłam na wiosnę i nie prezentuje się zbyt malowniczo. Ale cóż- na własnych błędach człowiek się uczy.