Obserwatorzy

niedziela, 15 grudnia 2013

Jestem

 Jestem:) Wokół mnie trochę się uspokoiło. Chwilami chciałoby się powiedzieć-chwilo trwaj. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, za maile. Miło mi było mieć świadomość, że nie jestem sama, że gdzieś tam daleko ode mnie są osoby, które przejmują się tym, że jest mi źle. Wybaczcie, że nie pisałam dokładnie co mnie tak"powaliło", ale niejeden raz w życiu zawiodłam się na wielu osobach, których zaufałam i podzieliłam się moimi problemami. Teraz trudno jest mi się otworzyć. Poza tym zagląda tu wiele osób niekoniecznie mi życzliwych, więc tym bardziej nie chcę pisać nic osobistego.
Kiedy było mi źle trafiłam na bardzo ciekawe słowa napisane przez Jo-hanah z Wrzosowej Polany o małych szczęściach, o których możecie poczytać TU. Nie spisuję jak na razie  moich małych szczęść, ale staram się je doceniać i to też pomaga.
W robótki uciekałam, ale kiedy mocno mnie powaliło nawet na nie brakowało chęci, z czasem jednak coś tam robiłam. Zanim jednak pokażę moją pracę pochwalę się kolejnym dziełem mojej starszej córki. Oto kolejny szalik. Zdjęcie nieciekawe, robione na parapecie okna, bo tylko tam było jako tako jasno.



A tu moja praca- tez szalik:). Różni się kolorem, no i wzorem.

 Teraz na drutach komplet dla mnie. Komin już zrobiony, teraz walczę z mitenkami a na koniec zostawiłam czapkę. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie.
Na koniec jeszcze jedno. Bardzo mi się spodobała akcja Maknety o nazwie dziergamy i czytamy. Postanowiłam do niej dołączyć, tylko czy starczy mi zapału. O całej akcji można przeczytać TU.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Bez tytułu...

Kiedyś myślałam, że jestem tak silną osobą, że podołam wszelkim niepowodzeniom, że nic nie jest w stanie mnie załamać. Chociaż gdzieś tam głęboko tkwił we mnie lęk- skoro jestem szczęśliwa, moi bliscy są zdrowi to kiedyś to musi się skończyć. Bałam się co też mnie spotka. Kiedyś podzieliłam się moimi obawami z koleżanką, a ta mnie wyśmiała. I stało się- pojawiły się kłopoty i to takie, jakich sobie nie wyobrażałam. Życie dokopało mi tak, że chwilami nie wiem jak mam się pozbierać. Złamało mnie. Już nie mam sił walczyć.
Staram się nie pisać tu na blogu o moim życiu osobistym, ale dziś musiałam, bo mam wrażenie, że zwariuję, jak tego z siebie choć po części nie wyrzucę. Może za jakiś czas usunę tego posta. Nie wiem...

niedziela, 17 listopada 2013

Maranciaki Gdańsk 11.2013

 Dzisiaj byłam na kolejnym spotkaniu Maranciaków w Gdańsku. Było sympatycznie, kolorowo i bardzo różnorodnie. Chociaż niestety nie było na nim Janeczki :(
Oto namiastka prac, jakimi chwaliły się dziewczyny:














Pojawiło się również bardzo dużo ozdób choinkowych i innych dekoracji świątecznych:















Więcej zdjęć na Forum u Maranty oraz zapewne jutro pokaże jakieś Ludwika.


czwartek, 14 listopada 2013

Taki zwykły

 Taki zwykły, a cieszy. Mam tu na myśli otulacz, jaki wykonałam na drutach dla mojej młodszej córki- Moniki. Włóczka mimoza 20 dag przerabiana podwójną nitką, ponieważ chciałam, aby był ciepły. I taki właśnie jest. Druty KP 4,5. Tu na zadowolonej właścicielce:


Zbliżenie wzoru, bo to wbrew pozorom nie ściągacz:)


Takim samym wzorem starsza córka zaczęła robić sobie szalik. Na jasnej włóczce zdecydowanie lepiej widać wzór. Lewa strona:


I prawa strona:


Jak widać wracam powoli do blogowego świata. Stęskniłam się za moimi obserwatorami. Widzę, że trochę o mnie zapomniano. Muszę to naprawić.

niedziela, 10 listopada 2013

Moja pierwsza

  Jakiś czas temu zapisałam się na wymiankę halloween organizowaną przez Małgosię. Długo zastanawiałam się co przygotować i po rozważeniu kilku pomysłów wybór padł na czarownicę. Moim"czarownicowym guru" jest Janeczka, bo jej czarownice bardzo mi się podobają, zatem postanowiłam skontaktować się z nią w tej sprawie. Zaczęłam jednak od zapytania czy nie ma nic przeciwko temu, że zamierzam taką czarownicę wykonać. Nie lubię kopiować pomysłów, a jeżeli już się na coś zdecyduję staram się pytać o zgodę. Po rozmowie telefonicznej uzyskałam nie tylko zgodę, ale również kilka cennych rad co do etapów wykonania. Zabrałam się więc do roboty i oto co mi wyszło:


Miałam problem z połączeniem poszczególnych elementów. Próbowałam użyć (po raz pierwszy zresztą) kleju na gorąco z marnym, niestety, skutkiem. Próbowałam Magica- niby trzymało, ale wiem, że po podróży co nieco się rozkleiło. Ale mimo wszystko jestem z niej zadowolona i kto wie czy nie zrobię jeszcze jednej dla siebie. Razem z czarownicą poleciał do Małgosi kubek malowany w pająki i oczywiście przydasie. Niestety zdjęcia kubkowi nie zrobiłam. Można go jednak obejrzeć na blogu Małgosi.
Moją wymiankową parą była sama organizatorka i od niej również otrzymałam czarownicę, ale wykonaną w innej technice. Zobaczcie jaka jest super:


Oczywiście nie samą czarownicę dostałam. Tutaj całość przesyłki. Zdjęcie marne, bo było bardzo kiepsko ze światłem,

Tu jeszcze zbliżenie kolczyków w kształcie dyni:

Małgosiu, bardzo dziękuję za wymiankowa zabawę, super prezenty oraz wyrozumiałość!

czwartek, 26 września 2013

Jestem, żyję i wśród Maranciaków bywam

Dawno mnie tutaj nie było, oj dawno. Powoli wracam do blogowego świata,chociaż czasu chyba nawet mniej niż dotychczas. Co prawda od wczoraj, z racji przeziębienia i co za tym idzie- zwolnienia, czasu mam nieco więcej. Chociaż samopoczucie nie bardzo sprzyja robótkom- w nosie powódź, gardło boli, a podczas kaszlu- jak sam doktor powiedział- wszystko gra jak w orkiestrze. Do końca tygodnia chciałabym wydobrzeć, ale marnie to widzę, bo mimo leków, nic lepiej. Na razie staramy się (wspólnie z lekarzem) poradzić sobie bez antybiotyków, ale na wszelki wypadek stosowną receptę dostałam. Od pewnego czasu mam ten komfort, że moim lekarzem pierwszego kontaktu jest kolega z dzieciństwa, więc pewne decyzje podejmujemy wspólnie. Ale nie o moim zdrowiu miałam pisać, a przynajmniej nie tylko o nim.
  W niedzielę byłam na kolejnym spotkaniu Maranciaków w Gdańsku. Tak bardzo chciałam zobaczyć się z Janeczką i chociaż trochę z nią pogadać, że w efekcie zdjęć zrobiłam zaledwie kilka. W dodatku wszystkie przedstawiają dzieła Janeczki:




 Na szczęście jeszcze kilka osób robiło zdjęcia, więc zainteresowanych odsyłam do Ludwiki lub na stronę Maranciaków.
 Małe sprostowanie- ostatni link jest do albumu Alutki, a nie do strony Maranciaków, bo wydawało mi się, że tak będzie prościej.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Przedurlopowe zaległości

 Coś marnie mi ostatnio idzie prowadzenie tego bloga. Jak nie kłopoty, które nie sprzyjają tworzeniu, to wakacyjne rozjazdy. Trzy dni temu wróciliśmy z naszego urlopu. Było cudnie. Ale szczegóły i zdjęcia oczywiście, zamieszczę w następnym poście, bo jeszcze wszystkich zdjęć nie uporządkowaliśmy.
Tymczasem pokaże co stworzyłam przed urlopem. Na Forum u Maranty brałam udział w wymiance pt. Coś dla ducha, coś dla ciała podarować bym Ci chciała. Temat ciekawy, więc się skusiłam. Niestety nie zrobiłam zdjęcia wszystkiego co wysłałam, a jedynie sutaszowego kompletu, o jakim marzyła moja wylosowanka Jarka( nie blogująca niestety). Komplet w kolorach przez nią preferowanych. Niestety zdjęcie nie oddaje uroku kamienia, a szkoda.


 Upominki dla mnie przygotowała Violetta666 Obdarowała mnie bardzo szczodrze- dostałam zamotka, piękną niebieską bransoletkę, pudełeczko ozdobione decu oraz uroczy bukiecik różyczek wykonany z krepiny. Bardzo Ci , Violu, dziękuję!



Przed urlopem skończyłam siatkową bluzkę wykonaną wg. opisu zamieszczonego na blogu 2owieczki Zrobiłam ją z bardzo fajnej włóczki kupionej bardzo dawno temu w ciuchlandzie. Jest to bawełna z domieszką wiskozy. Niestety zdjęcie nie oddaje jej uroku- jest to kolor khaki opleciony tęczową wiskozową nitką. Bluczeka jeszcze nie noszona, ale chyba będzie to udany udzierg.




Teraz mam na wykończeniu bluzeczkę na drutach(!) oraz zaczętą, ale szybko przyrastającą kolejną na szydełku. I jeszcze coś frywolitkowego, ale to mają być niespodzianki.
Na dziś tyle. Czas przygotować się przed jutrzejszym powrotem do pracy:(